Najbliższy start : Hradec Králové, 13-14 grudnia, Curling Christmas Cup (Czechy)
Relacja z Letici Kameny Trophy
3.03.2009

Drugi mecz to znacznie lepsza nasza gra i pewne zwycięstwo 10-5 nad drużyną, która reprezentowała Węgry na ME w Fűssen w 2007 roku. Zadowoleni z wypełnienia planu minimum po dwóch meczach, czekaliśmy do sobotniego południa na kolejnego przeciwnika. Okazała się nim być ekipa zza oceanu, zespół Houston 1 (Terry Butler). Amerykanie rozpoczęli mecz dosyć słabo i to my prowadziliśmy grę, choć za każdym razem w końcówce, skipowi udawało się przynajmniej zminimalizować straty. Graliśmy dosyć ofensywnie, mieliśmy wiele kamieni w domu, jednak w kolejnych endach przeciwnicy grali umiejętne tap-backi i freezy i udało im się wygrać 3 kolejne partie za 1 i doprowadzić do remisu przed ostatnim endem. Po trzech naszych nieudanych próbach usunięcia strażników, rywale mieli schowany jeden kamień na polu 4 stóp, i to my, a nie Houston, mieliśmy problem. Pierwszym swoim zagraniem Maciek Cesarz próbował wjechać na guzik, ale kamień został szczotkowany minimalnie za późno i okazał się o centymetr gorszy od kamienia rywali. Natomiast ostatni kamień meczu z niewiadomych przyczyn w ogóle nie skręcił i przyszło nam po raz kolejny przełknąć gorycz porażki.
Po 3 seriach gier wylądowaliśmy na kiepskim 20. miejscu, a w kolejnym meczu naszym przeciwnikiem była mikstowa reprezentacja Słowacji (Milan Kajan). Ten mecz zagraliśmy dobrze taktycznie i precyzyjnie w wykonaniu, co pozwoliło na pewne zwycięstwo 8-1 i zdobycie aż 6 endów.
Ta efektowna wygrana przesunęła nas na 13. miejsce po 4 seriach gier, a ze wstępnych obliczeń wynikało, że musimy wygrać kolejny mecz i zdobyć 4 endy, by znaleźć się w finałowej ósemce. Przeciwnikiem zaś okazał się zespół Zlata Praha (Zdenek Vyjidacek), z którym 2 lata temu przegraliśmy niemal wygrany mecz o wejście do czołowej 16. Postanowiliśmy grać szybko, dosyć defensywnie i staraliśmy się wykorzystywać przywilej ostatniego kamienia. Udało się nam wypracować i utrzymać dwupunktową przewagę po 6 endach, ale w kolejnym przewagę mieli przeciwnicy i zrobiła się nerwowa końcówka, zwłaszcza, że nie wiadomo było, czy zdążymy rozpocząć ósmego enda. Ostatecznie rywale doprowadzili do remisu, ale została jeszcze minuta na rozpoczęcie ostatniej partii, zatem przystępowaliśmy do niej z przywilejem ostatniego kamienia. W głowie siedziała jednak ciągle porażka z Houston w podobnych okolicznościach, jak i mecz sprzed dwóch lat ze Zlatą Prahą. Było więc bardzo nerwowo, obie strony grały trochę nieprecyzyjnie, ale w decydującym momencie nasz skip dobrze zagrał wjazd po 1 punkt i zwycięstwo.
Mecze na innych torach potoczyły się po naszej myśli i udało nam się zająć ostatnie miejsce w finałowej ósemce, dzięki przewadze zaledwie jednego enda nad niezłą drużyną CC Uzwil ze Szwajcarii (Marco Ruch).
Ostatni mecz to rywalizacja z reprezentantkami Czech – CC Dion (Katerina Urbanova). Bez presji zagraliśmy bardzo dobrze, narzuciliśmy rywalkom defensywny styl i liczyliśmy na ich błędy, bo zdarzały się one we wcześniejszych spotkaniach. Taktyka okazała się słuszna i dwa pierwsze endy przejęliśmy za 1, po nieudanych próbach zblankowania przez przeciwniczki. Od tej pory rywalki zaczęły grać znacznie lepiej i kolejne 2 endy przegraliśmy za 2 punkty. W 5. partii odrobiliśmy straty, 6. przejęliśmy, a w 7. zmusiliśmy rywalki do wzięcia 1 punktu i z przywilejem ostatniego kamienia przystąpiliśmy do decydującej partii. Przeciwniczki skutecznie komplikowały grę i choć przez cały czas to nasz kamień punktował (w końcówce nawet 2), nie mogliśmy być pewni końcowego sukcesu. Ostatnim swoim zagraniem rywalki spróbowały przepchnąć swojego strażnika do domu, między dwoma naszymi kamieniami. Zadanie było trudne, ale możliwe do wykonania. Tym razem jednak szczęście uśmiechnęło się do nas i mimo dobrego zagrania Lenki Cernovskiej, jeden z naszych kamieni pozostał lepszy i odnieśliśmy zwycięstwo, które dało nam w efekcie doskonałe 5. miejsce w klasyfikacji końcowej. Przed nami uplasowały się 2 reprezentacje Węgier, męska (Győrgy Nagy) – 4. miejsce i żeńska (Ildiko Szekeres) – 3. miejsce, a na czele reprezentanci Czech – 1. Sem Tam Brno (Jiri Snitil) przed CC Dion X (Vit Nekovarik).
Dodajmy, że bardzo dobrze spisały się też 2 inne polskie drużyny. Tuż za nami uplasował się zespół CCC Coctail (Krysia Beniger), a 7. miejsce zajął, długo będący w czołówce turnieju, debiutujący za granicą, zespół AZS Gliwice (Andrzej Augustyniak).
Z kolei w naszym zespole bardzo udany debiut zaliczył utalentowany junior – Damian Cebula, który z powodzeniem zastąpił Tomka Kierzkowskiego.